Pierwszy tydzień był ciężki. Ja byłam wykończona porodem, a Niall nocnym wstawaniem do małego Liama, który wdał się w tatusia i ciągle jadł. Nie żebym narzekała, bo był kochany. Miał niebieskie oczka i brązowe oczy, wyglądał zupełnie jak mały Niall.
-Alice, chcesz coś do jedzenia? -Zapytał Liam wychylając głowę z kuchni.
-Nie, dzięki. -Siedziałam na kanapie z synkiem, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam trzymając dziecko na rękach. Gdy je otworzyłam nie wiedziałam co powiedzieć. Przede mną stał James. Nie widziałam się z nim ponad dwa lata. Teraz przyszedł.
-Cześć. -Powiedział i spojrzał na mnie tym samym wzrokiem gdy zapraszał mnie na randkę.
-James! -Krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona, jednak nieco delikatniej niż zazwyczaj to robię z innymi bo miałam na rękach Liama. -Co Ty tu robisz?
-Alice, kocham Cię i przyszedłem Cię odzyskać!
-James, ale ja jestem z Niallem. -Spojrzałam na dziecko. -To nasze dziecko.
-Że co? Masz z nim dziecko? -Jego ton zszedł niżej, a głos lekko się załamał. Widziałam jak do oczu napłynęły mu łzy.
-Oświadczył się dwa lata temu. James... -Chciałam coś powiedzieć, ale przerwałam widząc jak spuścił głowę w dół, a po policzkach leciały mu łzy.
-Nie kończ. -Powiedział wycierając wilgotne policzki. -Przez te dwa lata moje uczucie do Ciebie ani trochę się nie zmieniło. Nawet nie zmalało. Przychodzę do Ciebie, żeby Cię jakoś odzyskać, a Ty mi mówisz, że masz dziecko z tym frajerem, który zapewni Ci... NIC! Nie rozumiesz, że z nim nie będziesz miała prawdziwego życia?! ALICE! WRÓĆ DO MNIE! -Na te krzyki przybiegł Liam z kuchni.
-Chłopie, co Ty odwalasz? -Zapytał i objął mnie ręką.
-Nie twoja sprawa, nie wtrącaj się pedale! -James nie wytrzymał i krzyknął.
-Nikt w tym domu nie będzie nikogo wyzywał od pedałów, a szczególnie Ty James! Liam jest moim przyjacielem i to też jest jego sprawa! Wynoś się stąd, nie chce Cię więcej widzieć! Rozumiesz? Wynoś się i zostaw mnie w spokoju! -Mój łańcuszek go przekonał. Spojrzał mi ostatni raz w oczy i poszedł.
-Wszystko okej? -Zapytał Liam.
-Nie, nic nie jest okej. -Wtuliłam się w jego ramiona, z oczu płynęły mi łzy, a w dodatku mały Liam się wystraszył krzyków i płakał razem ze mną.
Gdy Niall wrócił ze sklepu wszystko mu opowiedzieliśmy. Przytulił mnie i powiedział, że jak James odwiedzi nas jeszcze raz to zrobi z nim porządek.
-A gdzie reszta? -Zapytał blondasek.
-Nie wiem, gdzieś się zmyli. -Powiedziałam kładąc głowę na poduszce.
Niall zrobił obiad, synek spał, reszty dalej nie było. Usiedliśmy sobie w ogrodzie i słuchaliśmy muzyki. Trochę pogadaliśmy o przyszłości chłopców i mojej z Cece. Ani ja, ani Niall nie chceliśmy kończyć ze śpiewaniem. Gdy Liam poszedł do siebie, razem z Blondaskiem rozmawialiśmy o naszym ślubie, który miał byc idealny...
6 miesięcy później.
-No to co? Pora zaczynać. -Powiedziałam do Liama i Cece, którzy byli świadkami. Stali za mną. Wielkie drzwi do sali kościelnej powoli się otwierały, a ja coraz bardziej wiedziałam, że to jest to czego pragnę. Ujrzałam Niall w pięknym garniturze. Stał pod ołtarzem i wpatrywał się we mnie. Ruszyłam wolno w jego stronę. Serce biło mi tak mocno, że słyszałam tylko to. Nic innego. Jakbym była tam sama z Niallem. Doszłam do ołtarza i spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnął się do mnie nerwowo, a ja ładnie to odwzajemniłam tym samym.
-Ogłaszam Was żoną i mężem. Możesz pocałować pannę młodą. -Na te słowa księdza Niall złapał mnie w talii i złożył na moich ustach mały pocałunek. Wszyscy goście zaczęli bić brawo i wiwatować, a wychodząc z kościoła zostaliśmy obrzuceni grosikami i ryżem co miało nam przynieść szczęście. Jak wiadomo wokół gości było mnóstwo fanek blondaska jak i moich. Ale tego dnia cieszyły się z naszego ślubu, a nie tym, że spotkały swoich idoli. Wesele, które zorganizował Louis i Zayn było cudowne. Wielka sala balowa ozdobiona białymi i czerwonymi kwiatami, małymi balonikami i pięknymi obrusami sprawiała, że czułam się jak w niebie. Ten dzień był cudowny. Niall i ja wreszcie byliśmy małżeństwem i od tej pory nikt, ani nic nie mogło nas rozdzielić. Najcudowniejszy dzień w moim życiu. Noc poślubna również była rozmaita....
W podróż poślubną pojechaliśmy na Hawaie, a małego Liama daliśmy w opiekę Cece i Harremu, ale z tego co nam opowiadali po powrocie to Louis i Zayn ciągle z nim siedzieli.
-To kiedy możemy się spodziewać Waszego ślubu? -Zapytałam śmiejąc się. Siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy zdjęcia z Hawaii.
-Nie prędko. -Zaśmiała się Cece.
-Ale jest coś co się wydarzyło jak Was nie było. -Dodał Harry. -Zaręczyliśmy się.
-Poważnie?! I nie dzwoniliście?! Gratuluję! -Wyściskałam ich tak mocno jak mogłam. Cieszyłam się ich szczęściem.
-Co Wy na to, żeby dobudować jedno piętro? -Zaproponował Niall siadając obok mnie i łapiąc mnie za kolano.
-Dobry pomysł. Nie mieścimy się już teraz, a co dopiero jak dojdzie jeszcze jeden członek rodziny? -Powiedział Zayn i słodko się uśmiechnął.
-Nie śpieszy Nam się. -Powiedziała Cece i pocałowała Loczka w policzek. On lekko się uśmiechną i odniósł jedną brew.
Tak mijały nam kolejne dni, miesiące, lata.
4 lata później....
-LOUIS ! ZAYN! -Do kuchni wbiegł Harry. Wyglądał inaczej niż zazwyczaj.
-Hazzy, co się stało? -Zapytałam zaciekawiona. Ciężko było mi powstrzymać śmiech widząc go.
-Co się stało?! Nie widzisz? Louis i Zayn wyprostowali mi włosy prostownicą jak spałem!
-No widzę. Ładnie Ci tak loczku. -Nie wytrzymałam i wybuchłam wielkim śmiechem.
-Mamo! Patrz jak wygląda wujek Harry! -Między nami przebiegł Liam, który najwidoczniej miał z tym coś wspólnego.
-Czekaj mały! Złapie Cie zaraz i wszystko mi powiesz! -Harry zaczął gonić się z małym Liamem po całym domu. Do mnie przyszedł Niall.
-Hej kochanie, jak się masz? -Zapytał łapiąc mnie rękami od tyłu i delikatnie całując po szyi.
-Świetnie. Pomożesz mi z obiadem? -Kroiłam już trzecią marchewkę do zupy.
-A może pomożesz mi w innej sprawie?
-Jakiej znowu innej sprawie?
-No wiesz, coś z łóżkiem jest nie tak i trzeba sprawdzić. -Uśmiechnął się zalotnie podnosząc jedną brew.
-Oh Niall, skąd takie pomysły? -Odwróciłam się do niego przygryzając jedną wargę.
-Jesteś taka pociągająca. Idziemy? -Pocałował mnie i był już w stanie zdejmować koszulkę gdy nagle wbiegł Harry z Liamem na rękach.
-Mam Cie! Teraz gadaj co się stało w nocy. -Powiedział Harry sadzając dziecko na stole.
-Wujek Louis i wujek Zayn zabrali mamie prostownice wczoraj wieczorem i wyprostowali Ci włosy jak spałeś, a do butów które masz właśnie na sobie wlali pastę do zębów. -Powiedział mały śmiejąc się.
-O nie! To moje ulubione buty. -Zasmucił się Harry puszczając małego Liama i robiąc minę zbitego szczeniaka.
-Chyba jednak musisz poczekać do wieczoru. -Powiedziała całując Nialla w czoło.
-Mam wieści! -Do kuchni przyszła Cece w ręku trzymając test ciążowy.
-I jak? Sprawdziłaś? -Zapytał z nadzieją Loczek.
-Tak. Będzie nowy lokator! -Cece krzyknęła i przytuliła Harrego, a zaraz potem mnie i Nialla. -Będziesz miał kolege albo koleżanke do zabawy Liam! Cieszysz się? -Zapytała kierując się w stronę naszego syna..
-Tak! Super ciociu! -Mały Liam ucieszył się i pobiegł powiedzieć reszcie.
Wygląda na to, że nasz rodzinka się powiększa..
***************************
To koniec.
30 rozdział jest ostatnim jeżeli chodzi o to opowiadanie, ale mam zamiar pisać inne.
Teraz jestem w trakcie pisania o Larrym więc jeżeli chcecie to piszcie w komentarzu o link :D
Podobało się?
I przepraszam, że tak długo czekaliście, ale ostatnio nie miałam czasu :x
Liczba wyświetleń
poniedziałek, 29 lipca 2013
czwartek, 25 lipca 2013
Przepraszam.
Przepraszam, że wczoraj nie pojawił się kolejny rozdział, ale cały dzień siedziałam z siostrą, a potem byłam w kinie i wróciłam koło 12 w nocy, nie miałam już totalnie siły.
Dzisiaj powinien się pojawić następny rozdział pod wieczór :))
Dzisiaj powinien się pojawić następny rozdział pod wieczór :))
wtorek, 23 lipca 2013
ROZDZIAŁ 29!
Ten dzień minął strasznie szybko. Po obiedzie zadzwoniłam do mamy i jej powiedziałam, że zostanie babcią. Ucieszyła się. Wieczorem trochę poświętowaliśmy, ale ja nie piłam. Teraz wszystko musiało się zmienić. Razem z Niallem leżeliśmy już w łóżku i długo rozmawialismy o naszej przyszłośći. On nie chciał kończyć z muzyką i ja tak samo.
-Cieszę się, wiesz? -Zapytał szepcząc.
-Z czego?
-Z tego, że mam Ciebie i teraz jeszcze będę mógł kochać nasze dziecko.
-Niall, poradzimy sobie?
-No przeciez, że tak! Mamy czwórkę przyjaciół którzy am na pewno pomogą jeżeli coś się stanie.
-Okej, przytul mnie.
-Kocham Cię Alice.
-Ja Ciebie też Blondasku.. -Wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy.
-Trzy lata, a ja nadal nie mam dla ciebie przezwiska. -Zaśmialiśmy się cicho, a potem usnęliśmy. Następne kilka miesięcy zleciało strasznie szybko. Miałam już brzuch jak autobus, a nadal wychodziłam na scenę śpiewać. Już nie szalałam jak kiedyś, uspokoiłam się. Wydoroślałam.
********************
-NIALL!!!! -Krzyknęłam siedząc w kuchni.
-Co jest? -Blondasek szybko przybiegł.
-TO JUŻ! -Czułam jak odeszły mi wody.
-O kurwa. -Nie wiedział co robić.
Zadzwonił po taksówkę i szybko pojechalismy do szpitala. Lekarz od razu mnie przyjął. Dwie godziny później leżałam już na sali z małym chłopczykiem na rękach, a obok mnie Niall.
-Jak mu damy na imię? -Zapytałam.
-Hmm, może Niall? -Zaśmiał się Blondasek.
-Nie, inne propozycje?
-NANDOS! PROSZĘ NAZWIJMY GO NANDOS!
-Niall nie! -Wybuchłam śmiechem.
W tym momencie do sali weszła cała reszta. Cece od razu dopchała się do dziecka i zabrała mi je z rąk. Trzymała je na rękach, a obok niej stał Loczek. Pięknie razem wyglądali.
-I co z imieniem? -Zapytał Liam.
-Nie wiemy, Niall chciał mu dać na imię Nandos, ale chyba sało. Pomóż. -Powiedziałam patrząc błagalnie na Liama.
-Hmm, może Buzz Astral? -Zaśmiał się a ja walnęłam go w ramię. -No dobra, coś innego.
-Może macie jakiegoś przyjaciela? -Zapytał Louis. -To jest słodkie jak ktoś daje imie dziecku po kimś bliskim.
Spojrzałam na Nialla, a on na mnie i już wiedzielismy jak nazwiemy syna.
-Liam. -Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Tak? -Zapytał jakby myślał, że go wołam.
-Nie wołam Ciebie. Tak damy na imię synkowi.
-Poważnie? -Liam mocno mnie wyściskał, a zaraz potem Nialla.
-Ej no dajcie mi też potrzymać! -Krzyknął Lou zabierając dziecko z rąk Cece.
-Kiedy Cię wypisują? -Zapytał Loczek.
-Za dwa dni. Całe szczęście bo to łóżko nie jest zbyt wygodne. -Wykrzywiłam lekko twrz i poprawiłam poduszkę.
Gdy czas odwiedzin się skończył wszyscy wyszli a ja poszłam spać. Następnego dnia odwiedziła mnie mama, a potem wróciłam już do domu. Czekała na mnie niespodzianka. Okazało się, że w salonie gier chłopcy urządzili pokój dla małego Liama. Byłam nim zachwycona i nawet się popłakałam. Poświęcili salon gier ! Chyba na serio cieszą się, że są wujkami.
*************
To nie koniec, ale brak komentarzy i nie wiem czy pisać końcówkę :x
-Cieszę się, wiesz? -Zapytał szepcząc.
-Z czego?
-Z tego, że mam Ciebie i teraz jeszcze będę mógł kochać nasze dziecko.
-Niall, poradzimy sobie?
-No przeciez, że tak! Mamy czwórkę przyjaciół którzy am na pewno pomogą jeżeli coś się stanie.
-Okej, przytul mnie.
-Kocham Cię Alice.
-Ja Ciebie też Blondasku.. -Wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy.
-Trzy lata, a ja nadal nie mam dla ciebie przezwiska. -Zaśmialiśmy się cicho, a potem usnęliśmy. Następne kilka miesięcy zleciało strasznie szybko. Miałam już brzuch jak autobus, a nadal wychodziłam na scenę śpiewać. Już nie szalałam jak kiedyś, uspokoiłam się. Wydoroślałam.
********************
-NIALL!!!! -Krzyknęłam siedząc w kuchni.
-Co jest? -Blondasek szybko przybiegł.
-TO JUŻ! -Czułam jak odeszły mi wody.
-O kurwa. -Nie wiedział co robić.
Zadzwonił po taksówkę i szybko pojechalismy do szpitala. Lekarz od razu mnie przyjął. Dwie godziny później leżałam już na sali z małym chłopczykiem na rękach, a obok mnie Niall.
-Jak mu damy na imię? -Zapytałam.
-Hmm, może Niall? -Zaśmiał się Blondasek.
-Nie, inne propozycje?
-NANDOS! PROSZĘ NAZWIJMY GO NANDOS!
-Niall nie! -Wybuchłam śmiechem.
W tym momencie do sali weszła cała reszta. Cece od razu dopchała się do dziecka i zabrała mi je z rąk. Trzymała je na rękach, a obok niej stał Loczek. Pięknie razem wyglądali.
-I co z imieniem? -Zapytał Liam.
-Nie wiemy, Niall chciał mu dać na imię Nandos, ale chyba sało. Pomóż. -Powiedziałam patrząc błagalnie na Liama.
-Hmm, może Buzz Astral? -Zaśmiał się a ja walnęłam go w ramię. -No dobra, coś innego.
-Może macie jakiegoś przyjaciela? -Zapytał Louis. -To jest słodkie jak ktoś daje imie dziecku po kimś bliskim.
Spojrzałam na Nialla, a on na mnie i już wiedzielismy jak nazwiemy syna.
-Liam. -Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Tak? -Zapytał jakby myślał, że go wołam.
-Nie wołam Ciebie. Tak damy na imię synkowi.
-Poważnie? -Liam mocno mnie wyściskał, a zaraz potem Nialla.
-Ej no dajcie mi też potrzymać! -Krzyknął Lou zabierając dziecko z rąk Cece.
-Kiedy Cię wypisują? -Zapytał Loczek.
-Za dwa dni. Całe szczęście bo to łóżko nie jest zbyt wygodne. -Wykrzywiłam lekko twrz i poprawiłam poduszkę.
Gdy czas odwiedzin się skończył wszyscy wyszli a ja poszłam spać. Następnego dnia odwiedziła mnie mama, a potem wróciłam już do domu. Czekała na mnie niespodzianka. Okazało się, że w salonie gier chłopcy urządzili pokój dla małego Liama. Byłam nim zachwycona i nawet się popłakałam. Poświęcili salon gier ! Chyba na serio cieszą się, że są wujkami.
*************
To nie koniec, ale brak komentarzy i nie wiem czy pisać końcówkę :x
ROZDZIAŁ 28!
Następny dzień zapowiadał się cudownie. Najpierw z Cece miałyśmy jechać do studia nagrać końcową scenę do teledysku, a potem miałyśmy wolne. Wieczór planowałam spędzić z Niallem. Nagrywanie trochę się przedłużyło i w domu byłyśmy na 16... Masakra.
-Zamawiamy chińskie żarcie? -Zapytał Harry.
-Jasne, jestem strasznie głodna! -Powiedziała Cece wieszając mu się na szyi i delikatnie całując go po policzku.
-Jak chcecie to zamawiajcie, ja zjem sobie tosta i idę się położyć. -Powiedziałąm i weszłam do kuchni. Chwilę później trzymałam już w ręcę tosta i usiadłam na kanapie obok blondaska.
-Dasz mi gryzka? -Zapytał i objął mnie rękę.
Wstadziłąm mu tosta do ust, on go ugryzł i lekko się uśmiechnął. Skończyłam jeść i musiałam jakoś dyskretnie dać znać Niallowi, żeby poszedł ze mną na górę. Oparłam głowę na jego ramieniu, kiziałam go ręką po brzuchu, a potem dałam mu buziaka i poruszałam brwiami patrząc na schody.
-Ej wiecie co? Ja chybą idę spać... -Chyba załapał o co chodzi i od razu podniósł się z kanapy.
-To czekaj, ja też idę. -Ładnie się pożegnałam i poszłam za nim. Już na piętrze przed drzwiami do pokoju zaczął mnie namiętnie całować i powoli rozbierać.
-Niall, w szufladzie powinny być...
-Tak wiem, wiem. -Przerwał mi i otworzył szufladę. -Alice, nie ma...
-Jak to?!
-No nie ma. Co teraz?
-Nie mam zamiaru czekać, aż oblecisz do sklepu! -Powiedziałam i kontynuowałam czynność z przed kilku chwil. Noc była cudowna, poranek też. Z samego rana Niall przyniósł śniadanie do łóżka, a resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu telewizji pod kołderką. Wieczorem wpadł do Nas Loczek i pytał czy jedziemy jutro na plażę. W sumie pomysł okej, więc się zgodziliśmy.
********
-Liam wsiadaj już! -Louis siadając za kierownicę głośno krzykną i odpalił busika.
Wszyscy siedzielismy już w środku i czekaliśmy na Liama. Podczas jazdy graliśmy w jakieś marne kalambury, ale i tak był ubaw.
Wreszcie dojechaliśmy i rozłożyliśmy koce na piastku. Rozebrałam się do stroju kąpielowego i razem z Cece położyłysmy się na kocu. Opalałyśmy się, a chłopcy kąpali się w wodzie. Nagle poczułam coś wielkiego i zimnego na moich plecach.
-Niall! Złaź ze mnie! -Jesteś mokry i zimny! -Niall ze mnie wstał, ale nie odszedł. Wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do wody. Rzucił się ze mną do tego lodowatego skupiska mokrych kropelek które w jednym momencie sprawiły, że zamieniłam się w wielkie wibrujące...coś. Cece siedziała na kocu i głupio się śmiała, ale nie długo bo Loczek zaraz do niej pobiegł i spotkał ją ten sam los co mnie.
-Nie masz życia Blondasku! -Krzyknęłam i zaczęłam gonić Nialla po plaży. Złapałam go i wywróciliśmy się. Leżałam na nim i głupio się śmiałam.
-Z czego się tak śmiejesz? -Zapytał.
-Bo z zimna masz powstańca w spodenkach kochanie. -Wybuchłam śmiechem, a on mnie pocałował.
-Mam powody. -Uśmiechnął się i dał mi buziaka w policzek.
-Dobrze, a teraz za to, że przerwałeś mi plażink smażing, to pójdziesz mnie teraz ładnie nasmarować mleczkiem do opalania. -Poszliśmy na koc i Niall posłusznie wysmarował mnie mleczkiem. Położył się obok i leżeliśmy tak jakiś czas. Potem reszta wróciłą z wody i zrobiliśmy ognisko. Czas szybko minął. Wracając do domu usnęłam Niallowi na kolanach. Mógł mnie obudzić, ale wolał mnie zanieść na rękach. Jakoś o 2 w nocy przebudziłam się bo zrobiło mi się mega nie dobrze i poszłam do łazienki. Zwróciłam kiełbasę z grilla i wróciłam do łóżka.
-Co się stało w nocy? -Zapytał Niall nad ranem.
-To chyba przez tą kiełbasę z grilla. -Powiedziałam i skulłam się pod kołdrą. Dalej mnie muliło.
-Może zrobię Ci herbaty, co?
-Okej, dziekuję.
Wypiłam herbatę, ale to nie pomogło. Znowu zaliczyłam bliskie spotkanie z toaletą. Przez moment przeleciała mi myśl, że to przez to, że się nie zabezpieczyliśmy, ale potem wybiłam sobie to z głowy. Przecież to nie możliwe. Jednak następnego dnia pojechałam do apteki po test ciążowy. Poszłam go zrobić do łazienki tak, żeby nikt nie wiedział. Bałam się wyniku... Nie wiedziałam jak On zareaguje. A jak mnie zostawi? Co wtedy? No nic, musiałam to sprawdzić.
Moim oczom ukazał się wynik, który jednoznacznie stwierdził, że... Że jestem w ciąży. Zaniemówiłam. Kompletnie nie wiedziałam co robić. Do oczu napłynęły mi łzy. Zeszłam na dół do salonu gdzie siedział Liam i Niall. Reszta się gdzieś zmyła.
-Hej, co jest? -Zapytał Liam.
Nie byłam jednak w stanie nic powiedzieć, z oczu płynęły mi łzy jak ze strumienia. Nie mogłam się opanować.
-Alice, co Ty masz w ręce? -Niall podniózł się z kanapy i zabrał mi test ciążowy z dłoni. -Czy Ty jesteś...
-W ciąży, jestem w ciąży. -Wydusiłam te slowa z siebie, a łzy zaczęły napływać jeszcze bardziej.
Niall patrzył raz na test, raz na mnie. Zaniemówił. Kucnęłam i schowałam głowę między kolana. Ryczałam jak małe dziecko.
-Pokaż mi ten test. -Liam zabrał test od Nialla i spojrzał na niego dokładnie. -Tak, jest w ciąży. Na pewno...
Minęła chwila zanim Niall ruszył się z miejsca.
-Czyli zostanę ojcem, Liam? -Zapytał cicho.
Liam pokiwał głową i lekko się uśmiechnął. Blondasek klęknął przede mnie i pogłaskał mnie po głowie.
-Alice, popatrz na mnie. -Powiedział.
-Niall ja.. Przepraszam. -Spojrzałam mu w oczy.
-Przepraszasz mnie za to, że jesteś w ciąży?
-Tak, na pewno będziesz chciał mnie teraz zostawić...
-Jesteś głupia skoro tak sądzisz. -Niall przytulił mnie tak mocno jak tylko potrafił, pocałował mnie w czoło. -Kocham Cię, a dziecko z Tobą jest idealnym zapieczętowaniem tego. Chcę tego dziecka, jasne?
-Poważnie? Nie jesteś zły? -Zapytałam i lekko sie usmiechnęłam.
Niall namietnie mnie pocałował i jeszcze raz przytulił. Liam tylko stał i głupio się cieszył. W tym momencie weszli Harry z Cece i Zaynem, a zaraz po nich Norri i Louis z zakupami.
Od razu dopytywali o co chodzi. Powiedzieliśmy im o ciąży i wszyscy się cieszyli. Tylko ja miałam takie czarne myśli?
-Zamawiamy chińskie żarcie? -Zapytał Harry.
-Jasne, jestem strasznie głodna! -Powiedziała Cece wieszając mu się na szyi i delikatnie całując go po policzku.
-Jak chcecie to zamawiajcie, ja zjem sobie tosta i idę się położyć. -Powiedziałąm i weszłam do kuchni. Chwilę później trzymałam już w ręcę tosta i usiadłam na kanapie obok blondaska.
-Dasz mi gryzka? -Zapytał i objął mnie rękę.
Wstadziłąm mu tosta do ust, on go ugryzł i lekko się uśmiechnął. Skończyłam jeść i musiałam jakoś dyskretnie dać znać Niallowi, żeby poszedł ze mną na górę. Oparłam głowę na jego ramieniu, kiziałam go ręką po brzuchu, a potem dałam mu buziaka i poruszałam brwiami patrząc na schody.
-Ej wiecie co? Ja chybą idę spać... -Chyba załapał o co chodzi i od razu podniósł się z kanapy.
-To czekaj, ja też idę. -Ładnie się pożegnałam i poszłam za nim. Już na piętrze przed drzwiami do pokoju zaczął mnie namiętnie całować i powoli rozbierać.
-Niall, w szufladzie powinny być...
-Tak wiem, wiem. -Przerwał mi i otworzył szufladę. -Alice, nie ma...
-Jak to?!
-No nie ma. Co teraz?
-Nie mam zamiaru czekać, aż oblecisz do sklepu! -Powiedziałam i kontynuowałam czynność z przed kilku chwil. Noc była cudowna, poranek też. Z samego rana Niall przyniósł śniadanie do łóżka, a resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu telewizji pod kołderką. Wieczorem wpadł do Nas Loczek i pytał czy jedziemy jutro na plażę. W sumie pomysł okej, więc się zgodziliśmy.
********
-Liam wsiadaj już! -Louis siadając za kierownicę głośno krzykną i odpalił busika.
Wszyscy siedzielismy już w środku i czekaliśmy na Liama. Podczas jazdy graliśmy w jakieś marne kalambury, ale i tak był ubaw.
Wreszcie dojechaliśmy i rozłożyliśmy koce na piastku. Rozebrałam się do stroju kąpielowego i razem z Cece położyłysmy się na kocu. Opalałyśmy się, a chłopcy kąpali się w wodzie. Nagle poczułam coś wielkiego i zimnego na moich plecach.
-Niall! Złaź ze mnie! -Jesteś mokry i zimny! -Niall ze mnie wstał, ale nie odszedł. Wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do wody. Rzucił się ze mną do tego lodowatego skupiska mokrych kropelek które w jednym momencie sprawiły, że zamieniłam się w wielkie wibrujące...coś. Cece siedziała na kocu i głupio się śmiała, ale nie długo bo Loczek zaraz do niej pobiegł i spotkał ją ten sam los co mnie.
-Nie masz życia Blondasku! -Krzyknęłam i zaczęłam gonić Nialla po plaży. Złapałam go i wywróciliśmy się. Leżałam na nim i głupio się śmiałam.
-Z czego się tak śmiejesz? -Zapytał.
-Bo z zimna masz powstańca w spodenkach kochanie. -Wybuchłam śmiechem, a on mnie pocałował.
-Mam powody. -Uśmiechnął się i dał mi buziaka w policzek.
-Dobrze, a teraz za to, że przerwałeś mi plażink smażing, to pójdziesz mnie teraz ładnie nasmarować mleczkiem do opalania. -Poszliśmy na koc i Niall posłusznie wysmarował mnie mleczkiem. Położył się obok i leżeliśmy tak jakiś czas. Potem reszta wróciłą z wody i zrobiliśmy ognisko. Czas szybko minął. Wracając do domu usnęłam Niallowi na kolanach. Mógł mnie obudzić, ale wolał mnie zanieść na rękach. Jakoś o 2 w nocy przebudziłam się bo zrobiło mi się mega nie dobrze i poszłam do łazienki. Zwróciłam kiełbasę z grilla i wróciłam do łóżka.
-Co się stało w nocy? -Zapytał Niall nad ranem.
-To chyba przez tą kiełbasę z grilla. -Powiedziałam i skulłam się pod kołdrą. Dalej mnie muliło.
-Może zrobię Ci herbaty, co?
-Okej, dziekuję.
Wypiłam herbatę, ale to nie pomogło. Znowu zaliczyłam bliskie spotkanie z toaletą. Przez moment przeleciała mi myśl, że to przez to, że się nie zabezpieczyliśmy, ale potem wybiłam sobie to z głowy. Przecież to nie możliwe. Jednak następnego dnia pojechałam do apteki po test ciążowy. Poszłam go zrobić do łazienki tak, żeby nikt nie wiedział. Bałam się wyniku... Nie wiedziałam jak On zareaguje. A jak mnie zostawi? Co wtedy? No nic, musiałam to sprawdzić.
Moim oczom ukazał się wynik, który jednoznacznie stwierdził, że... Że jestem w ciąży. Zaniemówiłam. Kompletnie nie wiedziałam co robić. Do oczu napłynęły mi łzy. Zeszłam na dół do salonu gdzie siedział Liam i Niall. Reszta się gdzieś zmyła.
-Hej, co jest? -Zapytał Liam.
Nie byłam jednak w stanie nic powiedzieć, z oczu płynęły mi łzy jak ze strumienia. Nie mogłam się opanować.
-Alice, co Ty masz w ręce? -Niall podniózł się z kanapy i zabrał mi test ciążowy z dłoni. -Czy Ty jesteś...
-W ciąży, jestem w ciąży. -Wydusiłam te slowa z siebie, a łzy zaczęły napływać jeszcze bardziej.
Niall patrzył raz na test, raz na mnie. Zaniemówił. Kucnęłam i schowałam głowę między kolana. Ryczałam jak małe dziecko.
-Pokaż mi ten test. -Liam zabrał test od Nialla i spojrzał na niego dokładnie. -Tak, jest w ciąży. Na pewno...
Minęła chwila zanim Niall ruszył się z miejsca.
-Czyli zostanę ojcem, Liam? -Zapytał cicho.
Liam pokiwał głową i lekko się uśmiechnął. Blondasek klęknął przede mnie i pogłaskał mnie po głowie.
-Alice, popatrz na mnie. -Powiedział.
-Niall ja.. Przepraszam. -Spojrzałam mu w oczy.
-Przepraszasz mnie za to, że jesteś w ciąży?
-Tak, na pewno będziesz chciał mnie teraz zostawić...
-Jesteś głupia skoro tak sądzisz. -Niall przytulił mnie tak mocno jak tylko potrafił, pocałował mnie w czoło. -Kocham Cię, a dziecko z Tobą jest idealnym zapieczętowaniem tego. Chcę tego dziecka, jasne?
-Poważnie? Nie jesteś zły? -Zapytałam i lekko sie usmiechnęłam.
Niall namietnie mnie pocałował i jeszcze raz przytulił. Liam tylko stał i głupio się cieszył. W tym momencie weszli Harry z Cece i Zaynem, a zaraz po nich Norri i Louis z zakupami.
Od razu dopytywali o co chodzi. Powiedzieliśmy im o ciąży i wszyscy się cieszyli. Tylko ja miałam takie czarne myśli?
poniedziałek, 22 lipca 2013
ROZDZIAŁ 27 !
-Możesz wreszcie przeczytać tego smsa? -Zapytał Niall.
-Aaa, jasne. -Przeczytałam na głos wiadomość od producenta. Liam i blondasek od razu podnieśli się z kanapy gdy dowiedzieli się, że jutro mamy z Cece pierwsze spotkanie.
-Macie już jakąś nazwe? -Zapytał Niall.
-Nie, w sumie nie myślałam o tym.
-To Ci pomożemy. -Uśmiechnął się Liam i poszedł do kuchni, a po chwili wrócił z kartką i długopisem. -Okej, jakieś słowa któe lubisz Ty lub Cece? Takie ulubione.
-Hmmm, moim ulubionym słowe jest chyba... -Zastanowiłam się chwilę, spojrzałam na blondaska i lekko się uśmiechnęłam. -Forever.
-Okej, a Cece? Ona ciągle powtarza I'M YOUNG! Zaczyna mnie tym denerwować. -Zaśmiał się głośno Liam.
-A może Forever Young? -Zaproponował Niall, troche nieśmiale..
-IDEALNIE! -Powiedział Liam.
-Tak, podoba mi się. -Uśmiechnęłam się i dałam blondaskowi buziaka. -Dziękuję.
Posiedzieliśmy trochę w tym nieszczęsnym salonie, pogadaliśmy o tym jaką muzykę chciałabym grać i tak dalej.. Jednak z resztą musiałam poczekać na Cece, ona też była w tym duecie! Wreszcie wrócili z kina i dołączyli do nas. Spodobała im się nazwa, nawet bardzo...
*************************
-Proszę, siadajcie. -Powiedział producent wskazując dłonią na wygodne fotele w swoim biurze. -A więc jak? Wymyśliłyście nazwę?
-Tak, właściwie wymyślił ją Niall. -Zaczęłam.
-Forever Young. -Powiedziała Cece. -Idealnie do nas pasuje.
-Świetnie! Cały świat będzie Was kojarzył z tego, że jesteście wiecznie młode! Idealnie. -Krzykną z wielkim entuzjazmem i podniósł się z fotela przy biurku. -A jaką muzyke chcecie grać?
-Coś typu One Direction, ale może więcej spokojniejszych piosenek, trochę wersji akustycznych. -Powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
-Okej, któraś z Was umie grać na gitarze? -Zapytał.
-Tak, ja. -Powiedziała Cece.
-No to zapraszam do studia!
Przeszliśmy do studia na 2 piętrze. Producent dał Cece gitarę.
-Dam Ci nuty, zagrasz? -Spojrzał na nią modląc się o odpowiedź taką jaką chciał usłyszeć.
-Jasne, bez problemu. Tylko potrzebuję 3 minutki, żeby ogarnąć co i jak.
Dzięki bogu! Świetnie się będzie z Wami pracowało.
Przyniósł nam tekst i nuty. Była to piosenka Olly'iego Murs'a - Dance with me tonight. Lubiałyśmy ją, znałyśmy nawet tekst więc w sumie nie musiałyśmy czytać z kartki. Chwilę później już śpiewałyśmy, a on siedział za szybą i słuchał.
-Świetne jesteście! Poważnie! -Wstał z krzesła i zaczął bić brawo. -Nagrałem to. Chcecie posłuchać?
Włączył nam nagranie a my nie mogłyśmy uwierzyć, że tak dobrze to brzmi. Cudownie... Nagrałyśmy jeszcze 3 piosenki, a potem dostałyśmy kopię na płycie, którą potem włączyłyśmy chłopcom. Byli zachwyceni..
Kolejny miesiąc minął zbyt szybko. Ciągle jakies nagrania, podpisywanie umów i sprawy organizacyjne. Nasze nagrania lądowały w internecie, a na twitterze przybywało coraz więcej osób. Wszyscy pisali, że jesteśmy cudowne i pytają o spotkanie. Wpadłyśmy na pomysł zorganizowania takiego spotkania z ludźmi którzy nas i naszą karierę obserwują. Menager, którego miałyśmy od 3 tygodni zgodził się i zorganizowano je w parku. Postawili małą scenę na której miałyśmy stać i zaśpiewać kilka piosenek.
Tego dnia, ludzi było więcej niż się spodziewałyśmy! Na początku bałam się wyjśc na scenę, ale potem ogarnął mnie spokój i czułam się cudownie. Zaspiewałyśmy dwie piosenki One Direction, jedną Biebera i dwie Murs'a. Ludzie błagali o więcej, ale czekało nas spotkanie z ludźmi od piosenek. Chcieli skomponować nam własną piosenkę. To miał być hit ! Pierwsze próby, nagrania i po jakimś czasie wreszcie była! Nasza własna piosenka!
-Niall, buziaka proszę! -Powiedziałam łapiąc go za rękę za kulisami sceny gdzie miałyśmy właśnie śpiewać.
-Buziak wystarczy na taki koncert? -Zaśmiał się i namiętnie mnie pocałował łapiąc za tyłek.
-Okej, teraz moge iść. Cece idziemy! -Krzyknęłam i razem wyszłyśmy na scenę. Mnustwo ludzi, więcej niż za pierwszym razem. Pierwszy raz na żywo zaśpiwałyśmy naszą piosenkę. Ludzie oszaleli. Spodobała im się... Kolejne dwa tygodnie wyglądały tak samo. Mini koncerty, spotkania z ludźmi, któzy nazywali się Foreversami. Byłam pod wrażeniem. Mama była z nas taka zadowolona.. Do tego jeszcze doszło wspólne mieszkanie z chłopcami. Żyć nie umierać. I nawet nie było tak źle z wolnym czasem. Każdą chwilę spędzałam z blondaskiem, a że razem mieszkaliśmy to nie było problemu. Jakieś dwa tygodnie temu Cece też się do nas wprowadziła. Harry zamierzał się oświadczyć, ale bał się. Cece mu mówiła, że nie chce się śpieszyć... Ale on ją kocha, na prawdę ją kocha i chce żeby była jego. Tak jak było w naszej sytuacji.
***********
-Alice! -Niall darł się z kuchni. -Nie ma nic do jedzenia.
-Co się tak wydzierasz? -Zapytałam wchodząc do kuchni.
-Nie ma nic do jedzenia, a wszyscy gdzieś wybyli. Jedziemy do sklepu?
-No okej.
Ubraliśmy się i pojechaliśmy do sklepu. Objechaliśmy cały już dwa razy, a on nadal nie wiedział co chciał zjeść na kolację.
-Niall, skarbie. Może się wreszcie zdecydujesz? -Zapytałam błagalnie.
-Lepsza zapiekanka czy nuggetsy? -Spoglądał na te dwa produkty na przemian.
-Weź to i to. -Powiedziałam i głośno westchnęłam.
-No dobrze. Nie denerwuj się tak kocie. -Uśmiechnął się seksownie i wsadził produkty do koszyka.
Podjechaliśmy do alejki po colę i do kasy. Wychodząc ze sklepu natchnęliśmy się na grupę dziewczyn, które błagały nas o autografy i zdjęcie. Nie miałam nic przeciwko więc się zgodziłam. Później wchodząc na twittera dostałam powiadomienie od tamtych dziewczyn. Dodały zdjęcia spod sklepu i napisały, że są szczęśliwe widząc mnie z Niallem razem.
******************
2 lata później.
-Zaraz wychodzicie. Gotowe? -Zapytała menagerka wręczjąc nam mikrofony do rąk.
-Jasne, a nie widziałaś Nialla? -Rozglądnęłam się.
-Dzwonił, że stoi w korku, ale zaraz przyjedzie! -Krzyknęła i kopnęła nas po tyłkach na szczęście.
Wyszłyśmy na scenę. Cała arena wypełniona. Setki plakatów z napisami FOREVER YOUNG, FOREVERSI KOCHAJĄ ALICE I CECE <3 .
-Jak się macie? -Powiedziałam do mikrofonu machając do tych wszystkich ludzi.
Odpowiedzią były piski i krzyki!
-Cieszymy się, że w ciągu dwóch lat udało nam się tyle osiągnąć. -Powiedziała Cece. -To już nasz kolejny koncert. Świetna sprawa!
Zaczęłyśmy od naszej pierwszej piosenki 'Young', później zaśpiewałyśmy kolejne 15 piosenek z naszego albumu. Dacie wiare? Naszego albumu! Podczas krótkiej przerwy, przywitałam się z blondaskiem, który wreszcie dotarł i dosłownie 2 minuty rozmawialiśmy bo musiałyśmy wracać na scenę.
-Miło było dla Was śpiewać! Dobranoc Londynie! -Tymi słowami zakończyłyśmy koncert i zbiegłyśmy za kulisy. Cece od razu rzuciła się w ręce Loczka.
-Zmęczona? -Zapytał Niall.
-Tak, jedźmy już do domu... -Powiedziałam przytulając się do niego.
Po jakiejś godzinie byliśmy już w domu, a tam czekał na nas Zayn z Norri. Mieli jakąś wiadomość.
-Co tak stoicie? -Zapytałam. -Gadaj Zayn o co chodzi!
Mulat spojrzał na dłoń Norri i uśmiechnął się.
-Zaręczyliśmy się. -Powiedział wreszcie.
Zaczęły się gratulacje i przytulanie. Teraz tylko czas na Harrego i Cece.
-Aaa, jasne. -Przeczytałam na głos wiadomość od producenta. Liam i blondasek od razu podnieśli się z kanapy gdy dowiedzieli się, że jutro mamy z Cece pierwsze spotkanie.
-Macie już jakąś nazwe? -Zapytał Niall.
-Nie, w sumie nie myślałam o tym.
-To Ci pomożemy. -Uśmiechnął się Liam i poszedł do kuchni, a po chwili wrócił z kartką i długopisem. -Okej, jakieś słowa któe lubisz Ty lub Cece? Takie ulubione.
-Hmmm, moim ulubionym słowe jest chyba... -Zastanowiłam się chwilę, spojrzałam na blondaska i lekko się uśmiechnęłam. -Forever.
-Okej, a Cece? Ona ciągle powtarza I'M YOUNG! Zaczyna mnie tym denerwować. -Zaśmiał się głośno Liam.
-A może Forever Young? -Zaproponował Niall, troche nieśmiale..
-IDEALNIE! -Powiedział Liam.
-Tak, podoba mi się. -Uśmiechnęłam się i dałam blondaskowi buziaka. -Dziękuję.
Posiedzieliśmy trochę w tym nieszczęsnym salonie, pogadaliśmy o tym jaką muzykę chciałabym grać i tak dalej.. Jednak z resztą musiałam poczekać na Cece, ona też była w tym duecie! Wreszcie wrócili z kina i dołączyli do nas. Spodobała im się nazwa, nawet bardzo...
*************************
-Proszę, siadajcie. -Powiedział producent wskazując dłonią na wygodne fotele w swoim biurze. -A więc jak? Wymyśliłyście nazwę?
-Tak, właściwie wymyślił ją Niall. -Zaczęłam.
-Forever Young. -Powiedziała Cece. -Idealnie do nas pasuje.
-Świetnie! Cały świat będzie Was kojarzył z tego, że jesteście wiecznie młode! Idealnie. -Krzykną z wielkim entuzjazmem i podniósł się z fotela przy biurku. -A jaką muzyke chcecie grać?
-Coś typu One Direction, ale może więcej spokojniejszych piosenek, trochę wersji akustycznych. -Powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
-Okej, któraś z Was umie grać na gitarze? -Zapytał.
-Tak, ja. -Powiedziała Cece.
-No to zapraszam do studia!
Przeszliśmy do studia na 2 piętrze. Producent dał Cece gitarę.
-Dam Ci nuty, zagrasz? -Spojrzał na nią modląc się o odpowiedź taką jaką chciał usłyszeć.
-Jasne, bez problemu. Tylko potrzebuję 3 minutki, żeby ogarnąć co i jak.
Dzięki bogu! Świetnie się będzie z Wami pracowało.
Przyniósł nam tekst i nuty. Była to piosenka Olly'iego Murs'a - Dance with me tonight. Lubiałyśmy ją, znałyśmy nawet tekst więc w sumie nie musiałyśmy czytać z kartki. Chwilę później już śpiewałyśmy, a on siedział za szybą i słuchał.
-Świetne jesteście! Poważnie! -Wstał z krzesła i zaczął bić brawo. -Nagrałem to. Chcecie posłuchać?
Włączył nam nagranie a my nie mogłyśmy uwierzyć, że tak dobrze to brzmi. Cudownie... Nagrałyśmy jeszcze 3 piosenki, a potem dostałyśmy kopię na płycie, którą potem włączyłyśmy chłopcom. Byli zachwyceni..
Kolejny miesiąc minął zbyt szybko. Ciągle jakies nagrania, podpisywanie umów i sprawy organizacyjne. Nasze nagrania lądowały w internecie, a na twitterze przybywało coraz więcej osób. Wszyscy pisali, że jesteśmy cudowne i pytają o spotkanie. Wpadłyśmy na pomysł zorganizowania takiego spotkania z ludźmi którzy nas i naszą karierę obserwują. Menager, którego miałyśmy od 3 tygodni zgodził się i zorganizowano je w parku. Postawili małą scenę na której miałyśmy stać i zaśpiewać kilka piosenek.
Tego dnia, ludzi było więcej niż się spodziewałyśmy! Na początku bałam się wyjśc na scenę, ale potem ogarnął mnie spokój i czułam się cudownie. Zaspiewałyśmy dwie piosenki One Direction, jedną Biebera i dwie Murs'a. Ludzie błagali o więcej, ale czekało nas spotkanie z ludźmi od piosenek. Chcieli skomponować nam własną piosenkę. To miał być hit ! Pierwsze próby, nagrania i po jakimś czasie wreszcie była! Nasza własna piosenka!
-Niall, buziaka proszę! -Powiedziałam łapiąc go za rękę za kulisami sceny gdzie miałyśmy właśnie śpiewać.
-Buziak wystarczy na taki koncert? -Zaśmiał się i namiętnie mnie pocałował łapiąc za tyłek.
-Okej, teraz moge iść. Cece idziemy! -Krzyknęłam i razem wyszłyśmy na scenę. Mnustwo ludzi, więcej niż za pierwszym razem. Pierwszy raz na żywo zaśpiwałyśmy naszą piosenkę. Ludzie oszaleli. Spodobała im się... Kolejne dwa tygodnie wyglądały tak samo. Mini koncerty, spotkania z ludźmi, któzy nazywali się Foreversami. Byłam pod wrażeniem. Mama była z nas taka zadowolona.. Do tego jeszcze doszło wspólne mieszkanie z chłopcami. Żyć nie umierać. I nawet nie było tak źle z wolnym czasem. Każdą chwilę spędzałam z blondaskiem, a że razem mieszkaliśmy to nie było problemu. Jakieś dwa tygodnie temu Cece też się do nas wprowadziła. Harry zamierzał się oświadczyć, ale bał się. Cece mu mówiła, że nie chce się śpieszyć... Ale on ją kocha, na prawdę ją kocha i chce żeby była jego. Tak jak było w naszej sytuacji.
***********
-Alice! -Niall darł się z kuchni. -Nie ma nic do jedzenia.
-Co się tak wydzierasz? -Zapytałam wchodząc do kuchni.
-Nie ma nic do jedzenia, a wszyscy gdzieś wybyli. Jedziemy do sklepu?
-No okej.
Ubraliśmy się i pojechaliśmy do sklepu. Objechaliśmy cały już dwa razy, a on nadal nie wiedział co chciał zjeść na kolację.
-Niall, skarbie. Może się wreszcie zdecydujesz? -Zapytałam błagalnie.
-Lepsza zapiekanka czy nuggetsy? -Spoglądał na te dwa produkty na przemian.
-Weź to i to. -Powiedziałam i głośno westchnęłam.
-No dobrze. Nie denerwuj się tak kocie. -Uśmiechnął się seksownie i wsadził produkty do koszyka.
Podjechaliśmy do alejki po colę i do kasy. Wychodząc ze sklepu natchnęliśmy się na grupę dziewczyn, które błagały nas o autografy i zdjęcie. Nie miałam nic przeciwko więc się zgodziłam. Później wchodząc na twittera dostałam powiadomienie od tamtych dziewczyn. Dodały zdjęcia spod sklepu i napisały, że są szczęśliwe widząc mnie z Niallem razem.
******************
2 lata później.
-Zaraz wychodzicie. Gotowe? -Zapytała menagerka wręczjąc nam mikrofony do rąk.
-Jasne, a nie widziałaś Nialla? -Rozglądnęłam się.
-Dzwonił, że stoi w korku, ale zaraz przyjedzie! -Krzyknęła i kopnęła nas po tyłkach na szczęście.
Wyszłyśmy na scenę. Cała arena wypełniona. Setki plakatów z napisami FOREVER YOUNG, FOREVERSI KOCHAJĄ ALICE I CECE <3 .
-Jak się macie? -Powiedziałam do mikrofonu machając do tych wszystkich ludzi.
Odpowiedzią były piski i krzyki!
-Cieszymy się, że w ciągu dwóch lat udało nam się tyle osiągnąć. -Powiedziała Cece. -To już nasz kolejny koncert. Świetna sprawa!
Zaczęłyśmy od naszej pierwszej piosenki 'Young', później zaśpiewałyśmy kolejne 15 piosenek z naszego albumu. Dacie wiare? Naszego albumu! Podczas krótkiej przerwy, przywitałam się z blondaskiem, który wreszcie dotarł i dosłownie 2 minuty rozmawialiśmy bo musiałyśmy wracać na scenę.
-Miło było dla Was śpiewać! Dobranoc Londynie! -Tymi słowami zakończyłyśmy koncert i zbiegłyśmy za kulisy. Cece od razu rzuciła się w ręce Loczka.
-Zmęczona? -Zapytał Niall.
-Tak, jedźmy już do domu... -Powiedziałam przytulając się do niego.
Po jakiejś godzinie byliśmy już w domu, a tam czekał na nas Zayn z Norri. Mieli jakąś wiadomość.
-Co tak stoicie? -Zapytałam. -Gadaj Zayn o co chodzi!
Mulat spojrzał na dłoń Norri i uśmiechnął się.
-Zaręczyliśmy się. -Powiedział wreszcie.
Zaczęły się gratulacje i przytulanie. Teraz tylko czas na Harrego i Cece.
niedziela, 21 lipca 2013
ROZDZIAŁ 26
Siedząc w salonie i jedząc pizze w tym towarzystwie, zaczęłam się zastanawiać, czemu akurat mnie i Cece trafiło się takie szczęście? Nie mam pojęcia, ale wiem, że nigdy nie zamieniłabym tego na cokolwiek innego. Było tak jak chciałam, cudownie. I to nie była zasługa tylko tego, że chłopcy byli sławni.. Fakt, mój ulubiony zespół, ale to nie miało większego znaczenia. wszystkich ich poznałam dużo lepiej i wiem, że są niesamowici. Pokochałam ich wszystkich. Nagle moją długą wiązankę myśli przerwał dzwonek do drzwi. Zayn wstał i poszedł otworzyć. To była Norri. Obiecała mu dzisiaj spotkanie. Nie widzieli się miesiąc, a ich powitanie polegało na małym buziaku i słowach typu 'hej, tęskniłem'.. Ale skoro sprawiło im to przyjemnośc to się nie wtrącam. Zayn zabrał ją do swojego pokoju, a my dalej konsumowaliśmy pyszny fast food zamówiony kilka chwil temu. Przez chwilę byłam w swoim świecie i kompletnie nie wiedziałam o czym oni rozmawiają. Blondasek szturchając mnie w ramie przywołał mnie do ładu.
-Co jest? -Zapytał.
-Nic, zamyśliłam się. -Odpowiedziałam stanowczo i starałam się przypomnieć sobie o czym to tak myślałam. Aaa, tak. Zamieszkać z chłopcami, czy nie..? Skończyłam szkołę, mam już prawie 19 lat, mama mieszka nie daleko, z nimi nic mi nie grozi, a kto wie, może będę sławna? Gubię się już, ale tak na prawdę wiem czego chce... Spojrzałam na Blondaska i lekko się uśmiechnęłam. Zapytałam czy pamięta swoją ostatnią propozycje spod prysznica, gdy powiedział, że tak.. Szepnęłam mu do uch 'tak' i złapałam za rękę. Ucieszył się i dał mi małego buziaka w czoło. Wkręciłam się jakoś w rozmowę i wieczór sam jakoś zleciał. Byłam strasznie zmęczona chociaż w sumie nie wiem czym.
-Idę spać, dobranoc. -Powiedziałam do Nialla, reszta byłą czymś zaaferowana i nawet się nie zorientowała, że wyszłam z salonu. Blondasek jeszcze siedział na dole. Wyjęłam sobie z jego szafy jakąś koszulkę i wpakowałam się pod kołdrę, która była przesiąknięta jego zapachem. Pomyślałam, o małym przemeblowaniu tego pokoju, ale szybko wypędziłam tę myśl z głowy. Podobało mi się w nim tak jak jest teraz. Jedynie moglibyśmy pomyśleć o nowej, większej szafie. Jak tylko przywiąze tu swoje ciuchy, to ledwo się zmieścimy. Usnęłam. Przebudziałam się tylko na moment gdy usłyszałam, że do pokoju wszedł Niall. Poszedł pod prysznic, a potem położył się obok mnie.
~~~~~~~~~~~~
-Niall, jadę do domu po swoje rzeczy, okej? -Zapytałam budząc go.
-Tak jasne. -Powiedział przecierając swoje niebieskie, zaspane oczy. -Kupiłabyś coś na ból głowy?
Zaśmiałam się, miał kaca. Wczoraj trochę zabalowali. Stwierdzam po 3 butelkach wódki w salonie i 6 puszkach po piwie. Jakąś godzinę później byłam już w salonie i rozmawiałam z mamą. Cieszyła się, że układam sobie życie. Pomogła mi się pakować i zamówiła mi taksówkę, żebym nie wlekła się z tym wszystkich autobusem. Wpakowałam do bagażnika 3 torby, które miałam. Jadąc do swojego nowego domu zaczęło padać. Opierałam głowę o szybę i nagle poczułam się dziwnie. Jakby całe szczęście znikło ze świata i miało nie wrócić. Okropne uczucie. Ale szybko przeszło gdy dojechaliśmy na miejsce. Zapłaciłam kierowcy należną kwotę i wyciągnęłam swoje torby. Lało jak cholera, a ja nie mogłam dojść do drzwi z tymi torbami. Weszłam cała mokrusieńka.
-Jesteś! Masz tabletki? -Zapytał Blondasek z błagalnymi oczami.
-Nie mam, nie widzisz, że na zewnątrz leje, a ja się wleke z trzema torbami?! -Powiedziałam nieco wyższym tonem.
-Okej, no tak. Przepraszam skarbie.
-Jasne, buzi! -Wskazałam palcem na policzek licząc na jakiegoś buziaka od niego właśnie tam. On jednak wolał mnie objąć rękami w talii i namiętnie pocałować w usta. Nie miałam nic przeciwko...
-Odzywał się producent? -Zapytał Liam wchodząc do kuchni w tak cudownej chwili.
-Nie wiem, nie sprawdzałam telefonu. Leży w pokoju. -Moja obojętność była chyba zbyt wielka.
-No to leć zobacz!
Liam strasznie przejmował się naszą przyszłą 'karierą'. Byłam mu za to wdzięczna, w końcu był moim przyjacielem. Tak, reszta zespołu też, ale On był tym najlepszym przyjacielem, zaraz po Niallu, z którym byłam zaręczona. Posłusznie więc skoczyłam na górę po telefon i odczytałam wiadomości. Jedna z nich brzmiała mniej więcej tak : 'Jutro o 15 w studio, omówimy nazwę waszego duetu itd. '
-A tak właściwie to co z Cece i Harrym? -Zorientowałam się, że nie widziałam ich już jakiś czas.
-Poszli do kina, czytaj lepiej tą wiadomość! -Powiedział Liam. Gdy tylko dowiedział się o jutrzejszym spotkaniu zaczął wymyślać różne nazwy... Niektóre z nich były dosyć, hmm.. Dziwne? Np: Sisdis girl? ŻE CO? Tylko to jedno pytanie siedziało mi w głowie. Nie mogłam się ogarnąć tego dnia. Chyba deszczowa pogoda tak na mnie działała. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że Louis pojechał do rodziny, a Zayn i Norri strasznie długo gadali w nocy i usnęli chwilę przed tym jak my wstawaliśmy, więc jeszcze śpią. Założę się, że leżą teraz jak dwa małe misie obok siebie, mocno wtulone w kołdrę..
-Co jest? -Zapytał.
-Nic, zamyśliłam się. -Odpowiedziałam stanowczo i starałam się przypomnieć sobie o czym to tak myślałam. Aaa, tak. Zamieszkać z chłopcami, czy nie..? Skończyłam szkołę, mam już prawie 19 lat, mama mieszka nie daleko, z nimi nic mi nie grozi, a kto wie, może będę sławna? Gubię się już, ale tak na prawdę wiem czego chce... Spojrzałam na Blondaska i lekko się uśmiechnęłam. Zapytałam czy pamięta swoją ostatnią propozycje spod prysznica, gdy powiedział, że tak.. Szepnęłam mu do uch 'tak' i złapałam za rękę. Ucieszył się i dał mi małego buziaka w czoło. Wkręciłam się jakoś w rozmowę i wieczór sam jakoś zleciał. Byłam strasznie zmęczona chociaż w sumie nie wiem czym.
-Idę spać, dobranoc. -Powiedziałam do Nialla, reszta byłą czymś zaaferowana i nawet się nie zorientowała, że wyszłam z salonu. Blondasek jeszcze siedział na dole. Wyjęłam sobie z jego szafy jakąś koszulkę i wpakowałam się pod kołdrę, która była przesiąknięta jego zapachem. Pomyślałam, o małym przemeblowaniu tego pokoju, ale szybko wypędziłam tę myśl z głowy. Podobało mi się w nim tak jak jest teraz. Jedynie moglibyśmy pomyśleć o nowej, większej szafie. Jak tylko przywiąze tu swoje ciuchy, to ledwo się zmieścimy. Usnęłam. Przebudziałam się tylko na moment gdy usłyszałam, że do pokoju wszedł Niall. Poszedł pod prysznic, a potem położył się obok mnie.
~~~~~~~~~~~~
-Niall, jadę do domu po swoje rzeczy, okej? -Zapytałam budząc go.
-Tak jasne. -Powiedział przecierając swoje niebieskie, zaspane oczy. -Kupiłabyś coś na ból głowy?
Zaśmiałam się, miał kaca. Wczoraj trochę zabalowali. Stwierdzam po 3 butelkach wódki w salonie i 6 puszkach po piwie. Jakąś godzinę później byłam już w salonie i rozmawiałam z mamą. Cieszyła się, że układam sobie życie. Pomogła mi się pakować i zamówiła mi taksówkę, żebym nie wlekła się z tym wszystkich autobusem. Wpakowałam do bagażnika 3 torby, które miałam. Jadąc do swojego nowego domu zaczęło padać. Opierałam głowę o szybę i nagle poczułam się dziwnie. Jakby całe szczęście znikło ze świata i miało nie wrócić. Okropne uczucie. Ale szybko przeszło gdy dojechaliśmy na miejsce. Zapłaciłam kierowcy należną kwotę i wyciągnęłam swoje torby. Lało jak cholera, a ja nie mogłam dojść do drzwi z tymi torbami. Weszłam cała mokrusieńka.
-Jesteś! Masz tabletki? -Zapytał Blondasek z błagalnymi oczami.
-Nie mam, nie widzisz, że na zewnątrz leje, a ja się wleke z trzema torbami?! -Powiedziałam nieco wyższym tonem.
-Okej, no tak. Przepraszam skarbie.
-Jasne, buzi! -Wskazałam palcem na policzek licząc na jakiegoś buziaka od niego właśnie tam. On jednak wolał mnie objąć rękami w talii i namiętnie pocałować w usta. Nie miałam nic przeciwko...
-Odzywał się producent? -Zapytał Liam wchodząc do kuchni w tak cudownej chwili.
-Nie wiem, nie sprawdzałam telefonu. Leży w pokoju. -Moja obojętność była chyba zbyt wielka.
-No to leć zobacz!
Liam strasznie przejmował się naszą przyszłą 'karierą'. Byłam mu za to wdzięczna, w końcu był moim przyjacielem. Tak, reszta zespołu też, ale On był tym najlepszym przyjacielem, zaraz po Niallu, z którym byłam zaręczona. Posłusznie więc skoczyłam na górę po telefon i odczytałam wiadomości. Jedna z nich brzmiała mniej więcej tak : 'Jutro o 15 w studio, omówimy nazwę waszego duetu itd. '
-A tak właściwie to co z Cece i Harrym? -Zorientowałam się, że nie widziałam ich już jakiś czas.
-Poszli do kina, czytaj lepiej tą wiadomość! -Powiedział Liam. Gdy tylko dowiedział się o jutrzejszym spotkaniu zaczął wymyślać różne nazwy... Niektóre z nich były dosyć, hmm.. Dziwne? Np: Sisdis girl? ŻE CO? Tylko to jedno pytanie siedziało mi w głowie. Nie mogłam się ogarnąć tego dnia. Chyba deszczowa pogoda tak na mnie działała. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że Louis pojechał do rodziny, a Zayn i Norri strasznie długo gadali w nocy i usnęli chwilę przed tym jak my wstawaliśmy, więc jeszcze śpią. Założę się, że leżą teraz jak dwa małe misie obok siebie, mocno wtulone w kołdrę..
sobota, 20 lipca 2013
ROZDZIAŁ 25 !
-Nie jesteście sami, gołąbeczki! -Zaśmiał się loczek gdy tylko wyszliśmy z łazienki.
Poszłam wyciągnąć jakieś ubrania z torby, żeby nie paradować w ręczniku gdy nagle zachaczyłam o jakiś wieszaczek. Ręcznik się ze mnie zsunął. Przede mną Liam.
-Uznam, że nie widziałem ! -Powiedział i zakrył oczy ręką.
-O kurwa! -Szybko się schyliłam po ręcznik i owinęłam sie nim. -Liam...
-Alice, okej?
-Tak, Ty też okej?
-Tak, nic sie nie wydarzyło. -Powiedział.
On odszedł a ja czułam jak się zaczerwieniłam. Ubrałam się i dołączyłam do nich. Siedzieli na kanapie i o czymś rozmawiali.
-Hej, co tam? -Zapytałam siadając Niallowi na kolanach.
-A tak sobie gadamy o całej trasie. -Uśmiechnął się Louis.
-Producent dzwonił i pytał o Was. -Powiedział Liam.
-O nas? -Byłam zdziwiona.
-No tak, chciał z wami zacząć współpracować jak wrócimy. Ale do niczego nie namawia. Kazał mi tylko przekazać, że z takimi wokalami na pewno poradzicie sobie na scenie. Jeżeli nie skorzystacie to zmarnujecie się. -Wytłumaczył Liam.
-Ale spokojnie, macie jeszcze czas, żeby wszystko sobie przemyśleć. -Powiedział Niall i przytulił się do mnie.
Jutro rano miało odbyć się ostatnie spotkanie z fanami. Potem do domu. Chłopcy przygotowali się w busie i poszli na salę gdzie miało się ono odbyć. Fani zadawali pytania jak zwykle, a potem podchodzili podpisywać płyty. Koniec. Chłopcy zmierzali w stronę wyjścia. Nagle jakaś dziewczyna krzyknęła.
-HARRY! LIAM! LOUIS! ZAYN KOCHAM WAS!
Niall trochę posmutniał.
Gdy wrócili do busa, od razu ruszyliśmy. Każdy chiał być już w domu. Nie wiedziałam jak dalej wszystko się potoczy. Ok 13, następnego dnia byliśmy już w Londynie. Najpierw kierowca podwiózł mnie i Cece. Ładnie pożegnałyśmy się z wszystkimi i weszłyśmy do domu gdzie momentalnie zaatakowała nas mama.
-WRESZCIE JESTEŚCIE! -Krzyknęła i rzuciła się na nas.
Nie dała nam się nawet rozebrać, od razu posadziła nas na kanapie w salonie i kazała opowiadać. Nadszedł czas, żeby powiedzieć jej o moich zaręczynach.
-Mamo.. -Zaczęłam. -Muszę Ci coś powiedzieć.
-No mów! -Uśmiechnęła się.
-Niall mi się oświadczył.
Mama przez moment nic nie mówiła, a potem się rozpłakała i mocno mnie przytuliła. Cieszyła się. Po jakimś czasie pozwoliła nam iść odpocząć. Tak też zrobiłam. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Dostałam smsa od Nialla.
'To jak będzie? Zamieszkasz z nami?'
Nie odpisałam mu, musiałam sobie wszystko przemyśleć. Na spokojnie. Usnęłam i spałam do samego rana. Ok 9 obudził mnie Liam dzwoniąc do mnie.
L:Macie dzisiaj czas?
J:No w sumie nie mamy jakichś wielkich planów, a co?
L:Producent chce się z Wami zobaczyć i trochę pogadać.
J:Poważnie?
L:No tak, o któej po Was podjechać?
J:Najwcześniej za godzinę.
L:12?
J:Okej.
L:Okej, do zoba!
Powiedziałam Cece o naszych planach, a ona ucieszyła się jak małe dziecko. O 12 podjechał Liam i ruszyliśmy do studia. Tam spotkałyśmy się z ich producentem. Miło nas przywitał i opowiedział o swojej wizji naszego duetu. Powiedział, że na prawdę mamy dobre głosy i możemy zdziałać coś wielkiego. Na sam początek poprosił nas abyśmy zaśpiewały jakąś piosenkę, a on ją nagra. Zaśpiewałyśmy piosenkę Katy Perry -Teenage Dream, potem jej posłuchałyśmy i same byłyśmy pod wrażeniem. Brzmiało całkiem nieźle.
-A więc teraz pozostaje pytanie, czy chcecie podpisać umowę? -Zapytał i pokazał nam papiery.
-Cece? -Zapytałam i na nią spojrzałam.
-Jeżeli Ty w to wchodzisz, to ja też. -Powiedziała.
Zastanowiłam się jeszcze przez chwilę. Wzięłam długopis do ręki i podpisałam, Cece zaraz po mnie.
-Witam w świecie sławy! -Krzyknął facet i podał nam rękę.
Miał do nas zadzwonić na wstępny termin jakiegoś omówienia naszego duetu itd. Pożegnałyśmy się z nim i zeszłyśmy do samochodu. Pojechaliśmy do domu chłopców.
-No i co? -Tym pytaniem uraczył nas Zayn w samych drzwiach.
-Spokojnie, zaraz Wam wszystko opowiemy, zawołaj do salonu wszystkich. -Powiedziała Cece.
Zayn zawołał całą resztę do salonu i zaczęłyśmy im opowiadać o rozmowie z producentem. Byli zachwyceni i gratulowali nam. Harry nawet się śmiał, że zrobimy im konkurencje.
-Zayn, widziałeś się z Norri? -Zapytałam zmieniając temat.
-Nie, ma przyjść dzisiaj wieczorem. -Odpowiedział. Widziałam jak się denerwował.
Siedzieliśmy w salonie i wpadliśmy na pomysł zamówienia pizzy.
Poszłam wyciągnąć jakieś ubrania z torby, żeby nie paradować w ręczniku gdy nagle zachaczyłam o jakiś wieszaczek. Ręcznik się ze mnie zsunął. Przede mną Liam.
-Uznam, że nie widziałem ! -Powiedział i zakrył oczy ręką.
-O kurwa! -Szybko się schyliłam po ręcznik i owinęłam sie nim. -Liam...
-Alice, okej?
-Tak, Ty też okej?
-Tak, nic sie nie wydarzyło. -Powiedział.
On odszedł a ja czułam jak się zaczerwieniłam. Ubrałam się i dołączyłam do nich. Siedzieli na kanapie i o czymś rozmawiali.
-Hej, co tam? -Zapytałam siadając Niallowi na kolanach.
-A tak sobie gadamy o całej trasie. -Uśmiechnął się Louis.
-Producent dzwonił i pytał o Was. -Powiedział Liam.
-O nas? -Byłam zdziwiona.
-No tak, chciał z wami zacząć współpracować jak wrócimy. Ale do niczego nie namawia. Kazał mi tylko przekazać, że z takimi wokalami na pewno poradzicie sobie na scenie. Jeżeli nie skorzystacie to zmarnujecie się. -Wytłumaczył Liam.
-Ale spokojnie, macie jeszcze czas, żeby wszystko sobie przemyśleć. -Powiedział Niall i przytulił się do mnie.
Jutro rano miało odbyć się ostatnie spotkanie z fanami. Potem do domu. Chłopcy przygotowali się w busie i poszli na salę gdzie miało się ono odbyć. Fani zadawali pytania jak zwykle, a potem podchodzili podpisywać płyty. Koniec. Chłopcy zmierzali w stronę wyjścia. Nagle jakaś dziewczyna krzyknęła.
-HARRY! LIAM! LOUIS! ZAYN KOCHAM WAS!
Niall trochę posmutniał.
Gdy wrócili do busa, od razu ruszyliśmy. Każdy chiał być już w domu. Nie wiedziałam jak dalej wszystko się potoczy. Ok 13, następnego dnia byliśmy już w Londynie. Najpierw kierowca podwiózł mnie i Cece. Ładnie pożegnałyśmy się z wszystkimi i weszłyśmy do domu gdzie momentalnie zaatakowała nas mama.
-WRESZCIE JESTEŚCIE! -Krzyknęła i rzuciła się na nas.
Nie dała nam się nawet rozebrać, od razu posadziła nas na kanapie w salonie i kazała opowiadać. Nadszedł czas, żeby powiedzieć jej o moich zaręczynach.
-Mamo.. -Zaczęłam. -Muszę Ci coś powiedzieć.
-No mów! -Uśmiechnęła się.
-Niall mi się oświadczył.
Mama przez moment nic nie mówiła, a potem się rozpłakała i mocno mnie przytuliła. Cieszyła się. Po jakimś czasie pozwoliła nam iść odpocząć. Tak też zrobiłam. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Dostałam smsa od Nialla.
'To jak będzie? Zamieszkasz z nami?'
Nie odpisałam mu, musiałam sobie wszystko przemyśleć. Na spokojnie. Usnęłam i spałam do samego rana. Ok 9 obudził mnie Liam dzwoniąc do mnie.
L:Macie dzisiaj czas?
J:No w sumie nie mamy jakichś wielkich planów, a co?
L:Producent chce się z Wami zobaczyć i trochę pogadać.
J:Poważnie?
L:No tak, o któej po Was podjechać?
J:Najwcześniej za godzinę.
L:12?
J:Okej.
L:Okej, do zoba!
Powiedziałam Cece o naszych planach, a ona ucieszyła się jak małe dziecko. O 12 podjechał Liam i ruszyliśmy do studia. Tam spotkałyśmy się z ich producentem. Miło nas przywitał i opowiedział o swojej wizji naszego duetu. Powiedział, że na prawdę mamy dobre głosy i możemy zdziałać coś wielkiego. Na sam początek poprosił nas abyśmy zaśpiewały jakąś piosenkę, a on ją nagra. Zaśpiewałyśmy piosenkę Katy Perry -Teenage Dream, potem jej posłuchałyśmy i same byłyśmy pod wrażeniem. Brzmiało całkiem nieźle.
-A więc teraz pozostaje pytanie, czy chcecie podpisać umowę? -Zapytał i pokazał nam papiery.
-Cece? -Zapytałam i na nią spojrzałam.
-Jeżeli Ty w to wchodzisz, to ja też. -Powiedziała.
Zastanowiłam się jeszcze przez chwilę. Wzięłam długopis do ręki i podpisałam, Cece zaraz po mnie.
-Witam w świecie sławy! -Krzyknął facet i podał nam rękę.
Miał do nas zadzwonić na wstępny termin jakiegoś omówienia naszego duetu itd. Pożegnałyśmy się z nim i zeszłyśmy do samochodu. Pojechaliśmy do domu chłopców.
-No i co? -Tym pytaniem uraczył nas Zayn w samych drzwiach.
-Spokojnie, zaraz Wam wszystko opowiemy, zawołaj do salonu wszystkich. -Powiedziała Cece.
Zayn zawołał całą resztę do salonu i zaczęłyśmy im opowiadać o rozmowie z producentem. Byli zachwyceni i gratulowali nam. Harry nawet się śmiał, że zrobimy im konkurencje.
-Zayn, widziałeś się z Norri? -Zapytałam zmieniając temat.
-Nie, ma przyjść dzisiaj wieczorem. -Odpowiedział. Widziałam jak się denerwował.
Siedzieliśmy w salonie i wpadliśmy na pomysł zamówienia pizzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
