Liczba wyświetleń
sobota, 31 sierpnia 2013
NOWA ANKIETA!
Poprzednia dotyczyła waszego ulubieńca z zespołu, wygrał Niall, a zaraz po nim Harry :D
Nowa ankieta dotyczy mojego bloga, a raczej moich opowiadań :) Chciałabym, aby każdy czytający je odpowiedział szczerze na to pytanie. Chcę wiedzieć czy komuś się podobają i czy mam się bardziej starać, a może jest idealnie tak jak piszę teraz? Tego nie wiem, więc czekam tydzień na wasze odpowiedzi! :>
Po wczorajszej premierze nie mogłam usnąć ! :o Tak się jarałam. Oglądnęłabym jeszcze raz!
Dzisiaj ok 18:30 możecie sprawdzać na tej stronie ---> http://www.onebigannouncement.com/ <--- czy Polska pojawi się na liście państw z trasy koncertowej! Ja mam skrytą nadzieję, że ujrzę tam napis POLAND <3
Btw, dzisiaj nowy rozdział ;)
czwartek, 29 sierpnia 2013
Larry- Rozdział 11
-Jak myślisz, dadzą radę? -Zapytał nerwowo mulat odpinając pas na tylnym siedzeniu.
-Mam nadzieję, że nic mu nie jest. -Tomlinson siedział jak na kazaniu, oczy miał pełne łez, a w głowie najstraszniejsze scenariusze. Po jakichś 20 minutach było już po wszystkim. Do radiowozu podszedł jeden z policjantów mówiąc, że Tomlinson może zobaczyć Harrego. Lou wysiadł niepewnie ocierając mokre policzki od łez. Wszedł do starej fabryki, w wejściu minął się z tym mordercą, którego miał ochotę zabić, jednak to byłoby dla niego zbyt proste. Należała mu się większa kara. Z daleka widział Harrego siedzącego na fotelu. Był coraz bliżej niego a jego płacz był coraz bardziej głęboki. Stojąc tuż przed nim, nie mógł opanować swoich emocji. Lou ryczał jak małe dziecko, upadł na kolana, i skulił głowę w dół. Nie mógł patrzeć na Loczka w takim stanie. Wszędzie krew. Miał połamane palce, podziurawione nogi, złamany nos, prawie odcięte ucho i rozcięte policzki, nie mówiąc już o ciosach młotkiem w brzuch i kolana. Styles wyglądał okropnie.
-Cześć Lou. -Powiedział szeptem Loczek.
-Harry... -Louis nie był w stanie nic powiedzieć przez łzy. Przytulił się do Harrego uważając na wszystkie jego uszkodzenia, a potem zabrała go karetka. Louis pojechał taksówką z Zaynem do szpitala gdzie leżał Harry. Siedział z nim przez całą noc, aż w końcu się obudził.
-Jak się czujesz? -Zapytał Tomlinson.
-Żyje, ale wszystko mnie boli. -Uśmiechnął się lekko Harry.
****************
Krótki, na szybko.
Przepraszam za błędy itd.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ! <3
środa, 28 sierpnia 2013
Larry- Rozdział 10
-Wysiadaj pedale! -Te słowa jakże miło go powitały. Wielki facet złapał Harrego za ramię i mocno pociągnął rzucając go na ziemię. Zerwał mu taśmę z ust, a potem lekko się zaśmiał. Harry rozglądnął się, ale kompletnie nie wiedział gdzie jest. Jednak kojarzył to miejsce. Weszli do środka i dopiero wtedy zorientował się, że są w starej, opuszczonej fabryce gdzie kiedyś bawił się z kolegami jak był jeszcze bachorem.
-Co się tak rozglądasz?! Siadaj! -Facet wskazał palcem krzesło na którym miał usiąść Loczek. Posłusznie zajął swoje miejsce. Obok stał stolik z różnymi narzędziami. Jakieś noże, szczypce, młotek, kombinerki, igła, scyzoryk, nożyczki i inne tego typu narzędzia. Harry miał łzy w oczach. Nie dla tego, że się bał, ale dla tego, że nie zobaczy już więcej Tomlinsona. Wielki facet podszedł do niego bardzo blisko, wtedy Harry zobaczył dokładnie jego twarz. Tak, to był ten sam facet, który zabił jego dziewczynę, rodzinę. Złość rozwalała Stylesa od środka. Miał ochotę urwał głowę temu frajerowi.
-A więc znowu się spotykamy. -Powiedział facet chodząc dookoła Harrego. -Pamiętasz mnie?
-Zbyt dobrze. Jak mógłbym zapomnieć? Wytępiłeś całą moją rodzinę, dziewczynę, a potem spaliłeś dom tak żeby policja myślała, że to przez pożar umarli. -Ton Harrego był groźny.
-No to nie muszę się przedstawiać.. Teraz załatwię Ciebie, a na sam koniec twojego chłopaczka i jego kolegę. Może tak być?
-Odpierdol się od Louisa! -Krzykną Harry.
-Ooo, widzę, że ktoś się martwi. I wiem już jak się nazywa. Dziękuję na info!
-Słyszysz? Zrób ze mną co chcesz, ale zostaw Louisa i jego znajomych w spokoju. Proszę.
-Jak ładnie prosisz.. Pewnie ktoś by się nabrał na te słodkie oczka, ale nie ja! -Facet wybuchnął śmiechem. -Teraz się trochę pobawimy.
Harry widząc jak facet sięga dłonią po nóż miał przed oczami twarz Louisa, wszystkie chwile z nim spędzone. Do oczu napłynęły mu łzy, ale rozmyślanie przerwał krzyk. Facet wbił mu nóż w kolano. To był dopiero początek jego męczarni.. W tym samym czasie Louis pojechał na policję, opowiedział o całym zdarzeniu i jak wygląda ten porywacz. Okazało się, ze policja szukała go już kiedyś ale sie poddali po roku. Jednak wiedzieli gdzie miał swoją kryjówkę w Londynie. Od razu zorganizowali akcję poszukiwawczą.
*********
Taki na szybko. Przepraszam za błędy itd.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
Wieczorem może nowy rozdział, ale nie obiecuję!
wtorek, 20 sierpnia 2013
Larry- Rozdział 9
-Gdzie On do cholery jest?! -Liam nerwowo chodził po salonie próbując dodzwonić się do kuzyna.
-Pewnie został na noc u Harrego. Przestań się tak zamartwiać Liam, On jest już dorosły. -Poklepał go po ramieniu Blondasek stojąc tuż za nim w samych bokserkach, drapiąc się po głowie i z burczącym brzuchem.-Robię tosty, chcesz?
-Nie. -Liam usiadł na kanapie i ponownie wykręcił numer do Louisa. Wreszcie odebrał!
Lo:Jezu, Liam dobijasz się do mnie od dwóch godzin, nie dasz pospać? Jest dopiero 10!
Li: Jak dobrze, że odebrałeś. Gdzie Ty się podziewasz????
Lo: Zostałem u Harrego, jakiś problem? Liam, nie jestem już dzieckiem. Wydaję mi się, że mogę wyjść z domu bez zapowiedzi?
Li: No możesz, ale się martwiłem.
Lo: Okej, rozumiem. Ale nic mi nie jest. -Tymi słowami Tomlinson zakończył rozmowę i odwrócił głowę do Harrego, który już nie spał. Patrzył na Louisa swoimi słodkimi, zielonymi oczkami lekko się uśmiechając. Spod kołdry wystawała tylko jego głowa.
-Niech zgadnę, Liam? -Zapytał Harry niskim głosem, prawie szepcząc
-Taaa, ponoć się martwił, że nie wróciłem na noc do domu. -Louis wsunął głowę pod kołdrę i przytulił do siebie Loczka. W takiej pozycji leżeli jeszcze jakiś czas, do puki Zayn nie wbiegł do ich pokoju.
-Ej Harry, ten koleś znowu tu przyszedł. Stoi pod drzwiami, jeszcze nie otworzyłem. -Powiedział nerwowo mulat.
-O kurwa. -Harry aż wstał z łóżka. W tej sytuacji nikomu nie przeszkadzało to, że był nagi.
-Ja pójdę otworzyć. A Wy tu siedźcie. -Louis zarzucił na siebie szlafrok i zszedł na dół. Zrobił zaspaną minę i otworzył drzwi.
-Witam, coś się stało?
-Dzień dobry. Przepraszam, że o tak wczesnej porze, ale pilnie poszukuję pewnego chłopaka, podobno tu mieszka. -Facet był wielki, napakowany i zabiłby samym spojrzeniem.
-A jak się nazywa? -Louis starał się zachowywać luźno, bez nerwacji.
-Harry Styles, mamy mały rachunek do zapłaty.
-Harry Styles? Nie kojarzę.. Mieszkam tu od dwóch dni, a wcześniej podobno tu ktoś mieszkał.
-Jest pan pewny? -Wzrok tego faceta był okropny. Louis cały się trząsł od środka.
-Tak, na 100%.
-Jeżeli dowiem się, że to kłamstwo to będę musiał porozmawiać z nim, ale też i z panem.
Louis zamknął drzwi na klucz i biegiem wrócił do pokoju Harrego. Opowiedział im cały przebieg tamtej rozmowy. Cała trójka siedziała zastanawiając się co zrobić. Na policję? Oni go nie złapią, a sprawią, że koleś wkurzy się jeszcze bardziej. Harry był w wielkim niebezpieczeństwie, Louis od tamtego ranka również...
-O matko! Jak cudownie wyjść wreszcie na miasto! -Powiedział Harry idąc miastem z Louisem i Zaynem.
-Nie wychodziłeś z domu przez dobry miesiąc. Teraz możesz się nacieszyć. -Zaśmiał się Malik.
-Patrzcie! Wesołe miasteczko! -Krzykną Louis wskazując palcem na kilka karuzel obok parku. -Idę po bilety.
-Dobra to ja skoczę szybko do łazienki, a Ty się stąd nie ruszaj, jasne? -Zayn skierował ku Harremu groźne spojrzenie, które miało go ostrzec. Loczek stał tam teraz sam czekając na Malika i Tomlinsona, którego ledwo widział przez ten tłum. Harry rozglądną się na boki sprawdzając czy któryś z nich już nie wraca, gdy nagle zorientował się, że ktoś za nim stoi. Chciał się odwrócić, ale nie zdążył. Wielka łapa zatkała jego usta, a druga złapała jego ręce za plecami. Jakiś wielki facet ciągnął go przez tłum ludzi. Wrzucił go do jakiegoś wielkiego samochodu. Harry widział tylko ciemność. Chyba był w furgonetce. Był przerażony.
-Harry?! -Krzyknął Louis rozglądając się po całym wesołym miasteczku.
-Kazałem mu tu zostać. -Powiedział Zayn.
Nagle obok nich przejechała bordowa furgonetka, a z okna pomachał do nich ten sam wielki facet, który ich nawiedzał w domu, w poszukiwaniu Harrego.
-NIE! -Louis zaczął biec za samochodem, ale bez skutecznie. -Zostaw go!! STÓJ!
Tomlinson padł na kolana na samym środku drogi, z oczu płynęły mu łzy. Właśnie porwali Harrego. Co z nim zrobią?! Czego oni od niego chcą? Louis nie wiedział co robić. Zayn zgarnął go z ulicy i zaprowadził na najbliższą ławkę. Oboje byli w kiepskim stanie.
****************
Przepraszam za bledy.
Przepraszam ze dopiero teraz.
Przepraszam ze takie krotkie.
Przepraszam ze takie glupie.
niedziela, 18 sierpnia 2013
Oh god, why!?
Moze mi ktos powiedziec po co zyjemy? Mowia mi zebym szla za swoimi marzeniami, ale one nie zostana spelnione... Uslysze ich na zywo? Zobaczy ich na zywo chociazby z ostatniego rzedu na arenie koncertowej? Da mi ktos slowo ze spelnie to marzenie?
Nie wiem czy pisac dalej... Czyta ktos? Brak motywacji.
piątek, 16 sierpnia 2013
Uwaga kochani :(
Wiem, ze juz ktorys dzien z kolei nie pisze nowych rozdzialow. Jest to spowodowane tym ze pogoda jest cudowna i wiekszosc czasu spedzam na polu. Nie wiem czy ktos wgl czyta, wnioskujac po malej ilosci komentarzy, ale dzisiaj wieczorem pojawi sie nowy rozdzial. Jezeli bd miala pomysl to moze nawet i dwa ! :)
See ya!
wtorek, 13 sierpnia 2013
Larry- Rozdział 8
-Dzień dobry! -Krzyknął Loczek stojąc nad jego łóżkiem z jakąś tacką.
-Harry? Co Ty tu robisz?
-Przyniosłem Ci śniadanie. -Harry wyszczerzył do niego zęby i podał mu tackę z jedzeniem. Sam usiadł obok niego. Tomlinson jadł śniadanie, a Styles tylko siedział i się na niego gapił. Gdy skończył, zabrał tackę i zniósł ją na dół do kuchni. Gdy wrócił do pokoju, zauważył, że Louisa nie było z łóżku. Wszedł do pokoju głębiej i w tej chwili Tomlinson wybiegł zza drzwi łapiąc Loczka i kładąc się razem z nim na łóżko.
-Ej, co Ty robisz? -Zapytał Harry śmiejąc się. Więcej nie był w stanie powiedzieć bo Louis zaczął go całować. Nic więcej nie robił, tylko go całował. Louis nie chciał być nachalny czy coś w tym rodzaju i nie chciał, żeby Styles czuł się nieswojo. Poranek, a raczej przed południe zleciało im bardzo miło. Leżeli na łóżku wtuleni w siebie oglądając jakieś kreskówki w telewizji. Właściwie to one leciały tylko w tle, a oni ciągle rozmawiali. Żadnemu nie chciało wychodzić się dzisiaj z łóżka więc mieli plan spędzić tam cały dzień. Jednak ich plany legły w gruzach gdy do Harrego zadzwonił Zayn.
Z:Ej stary, bo u nas w domu był jakiś koleś. Pytał o Ciebie.
H:A jak wyglądał?
Z:Dosyć wysoki, brązowe włosy, krótkie, i miał dziwne buty.
H:Z wężami na skórze?
Z: No tak... Znasz go?
H:Tak, niestety. Okej nie martw się, zaraz wracam do domu.
Loczek rozłączył się i przerażonym wzrokiem spojrzał na Louisa, który nie wiedział o co chodzi. Szybko mu powiedział o tym czego dowiedział się od Zayna.
-Lou, to jest ten facet, który zabił moją rodzinę. Powiedział, że mnie znajdzie. I tak się stało. -Harry zaczął płakać.
-Ej, ej! Przestań płakać, Harry. Nic Ci się nie stanie, jasne? -Louis spojrzał mu prosto w oczy i zaczął pocieszać. -Jestem przy Tobie. Nie pozwolę Cię skrzywdzić.
Łzy płynęły po policzkach Harrego jak z wiadra. Nie mógł przestać. Doszedł do siebie w taksówce jadąc do domu. Louis jechał razem z nim.
-Zayn! Jestem. -Krzyknął Harry wchodząc do domu. Louis stał i podziwiał piękny salon.
-Wreszcie, a teraz opowiadaj co z tym gościem. Oooo, mamy gościa? -Zayn zauważył Louisa. Lekko się uśmiechnął.
-Cześć, jestem Louis. -Tomlinson wyciągnął do niego dłoń w ramach przywitania. Zayn ją uścisnął. Chwilę później siedzieli już w salonie i Harry opowiadał Zaynowi tragiczną historię z Chicago.
-O kurwa. -Powiedział Malik rozszerzając oczy. -Zabił twoją rodzinę, a teraz chce zabić i Ciebie?
-Właśnie tak. -Harry potwierdził. Spojrzał na Louisa, a ten się do niego lekko uśmiechnął.
-I co teraz? -Malik był przerażony faktem iż ktoś chce zabić jego nowego przyjaciela.
-Nic. Muszę uważać na to gdzie idę, z kim idę, nie wychodzić późno..
-Najlepiej to by było gdybyś wcale nie wychodził z domu. -Powiedział stanowczo Louis.
-Mam siedzieć ciągle sam w domu?
-Nie, ja będę do Ciebie przychodził jak Zayn będzie w pracy.
-Okej, pomysł dobry. Też wole, żebyś siedział na tyłku. -Powiedział Zayn lekko się uśmiechając.
Mała narada dobiegła końca i w salonie został już tylko Zayn i Louis. Harry poszedł na górę bo bolał go brzuch.
-Długo już jesteście razem? -Zapytał Mulat.
-Nie, trzy dni. Ale mam nadzieję, że długo tak zostaniemy.
-Jakoś wcześniej nie miałem styczności z gejami.
-No to miło mi być twoim drugim gejem. -Roześmiał się Louis.
-Żeby nie było, nic do was nie mam stary! Ważne, żebyście byli szczęśliwi, no nie?
-Prawidłowy tok myślenia. Miłość to miłość i już. Nie zawsze zakochasz się w przeciwnej płci. A Loczek jest tego idealnym przykładem.
-Czemu?
-No bo on miał przecież dziewczynę. I miałby ją nadal gdyby ten skurwiel nie wytępił całej jego rodziny.
-Poważnie? Nie był gejem? -Zayn się zdziwił.
-Poznał mnie i wtedy się wszystko zmieniło. Uwierz mi, że gdybym wiedział jak wygląda ten facet to zabił bym go nawet na środku ulicy nie myśląc o tym czy trafię za kratki czy nie. Skoro on nie miał skrupułów dobrać się do jego dziewczyny, potem ją zabić to ja też nie będę miał. -Ton Louisa był poważny.
-Domyślam się, ale boję się, że nie dałbyś sobie rady sam. Facet wygląda strasznie i jest szeroki jak ty wzięty dwa razy... GORYL!
Zayn zebrał się do pracy ok 14, szedł na popołudnie. Więc do 22 Harry z Louisem mieli wolny dom.
-Harry? Co Ty robisz? -Zapytał Louis patrząc na Harrego, który na środku salonu się rozbierał.
-Nic. Lubie chodzić nago. Zawsze to robię gdy jestem sam.
-Ale nie jesteś sacm.
-Ale Ty to co innego. -Harry uśmiechnął się i lekko oblizał wargi.
-Fajnie się tak chodzi? -Zapytał zaciekawiony Louis.
-Sprawdź. -Tymi słowami zakończyła się pogawędka bo chwilę później obaj biegali po całym domu nago krzycząc i goniąc się nawzajem. Nagle Louis złapał za rękę Loczka i przyciągnął go do siebie.
-Harry, nie pozwolę Cię skrzywdzić. -Powiedział prawie szeptem.
-Wiem. -Harry uniósł kąciki ust do góry, a chwilę później złożył nimi buziaka na ustach Tomlinsona.
Byli zmęczeni więc usiedli na kanapie i oglądnęli jakąś komedię w celu rozluźnienia. Drzwi do domu otworzyły się i do salonu wparował Zayn, który był oszołomiony tym co widział.
-Eee, co robicie? -Zapytał.
-Oglądamy. -Louis zupełnie zapomniał o tym, że razem z Harrym siedzą właśnie nago przed telewizorem. Minęła chwila zanim sobie to uświadomili. Nagle zerwali się z kanapy chcąc się jak najszybciej z tamtąd ulotnić.
-Ej! Nie mam nic do tego. Siedźcie sobie goli przed telewizorem! Kurwa, mamy to samo, bez spiny. -Nagle Zayn zdjął spodnie, koszulkę i skarpetki, siadając w samych bokserkach na kanapie. Wieczór minął im świetnie. Trochę się pośmiali, zamówili pizze, a potem gdy Louis miał się zbierać, Zayn zaproponował mu zanocowanie u nich.
-Przecież nie będziesz wracał tak późno do domu. Szczególnie, że tamten facet może siedzieć przed domem. -Powiedział Malik.
-Racja, zostań Lou. -Harry poklepał Tomlinsona po ramieniu. Chwilę później byli już w swoich pokojach. Właściwie to Zayn w swojej sypialni, a Harry z Louisem w drugiej. Poleżeli chwilę na łóżku, a potem zasnęli w swoich objęciach.